Kiedy wracamy z kilkudniowej wędrówki, najmilszym widokiem za plecami jest las, który wygląda dokładnie tak, jak przed naszym przyjściem. W naszym sklepie często powtarzamy, że etyka Leave No Trace, czyli zasada niepozostawiania śladów, to nie zbiór sztywnych zakazów. To raczej wyraz życzliwości wobec przyrody i ludzi, którzy przyjdą na tę samą polanę jutro, za tydzień albo za rok. Gdy spędzamy noc pod namiotem, stajemy się gośćmi w domu saren, mrówek i mchów, a dobry gość dba o to, by gospodarze nie musieli po nim sprzątać.
Koncepcja ta opiera się na siedmiu prostych filarach, które powstały z myślą o ochronie dzikich terenów przed zadeptaniem i zanieczyszczeniem. W polskich warunkach, na przykład w ramach programu Zanocuj w lesie, te reguły sprawdzają się idealnie. Chcemy pokazać wam, jak przenieść teorię do własnego plecaka. Bez wielkich słów, za to z konkretnymi nawykami, które sprawią, że wasze biwaki będą bezpieczne, czyste i w zgodzie z leśnym otoczeniem.
Planowanie wyprawy z myślą o małym wpływie
Dobry biwak zaczyna się w domu, przy kuchennym stole, a nie dopiero na leśnej ścieżce. Kiedy poświęcicie godzinę na przemyślenie trasy, unikniecie nerwowych decyzji po zmroku, które najczęściej prowadzą do niszczenia ściółki czy rozbijania obozu w przypadkowych miejscach. Zawsze sprawdzamy regulamin danego terenu. W Polsce legalny biwak w lesie państwowym jest możliwy na wyznaczonych obszarach, ale rezerwaty przyrody i parki narodowe podlegają surowszym ograniczeniom. Jeśli macie wątpliwości prawne dotyczące konkretnego nadleśnictwa, warto zadzwonić do miejscowego leśnika, który chętnie wyjaśni lokalne zasady.
Drugim elementem planowania jest ograniczenie tego, co w ogóle wnosimy do lasu. Zdejmujemy fabryczne opakowania z jedzenia jeszcze przed wyjściem. Tekturowe pudełka od kaszy, podwójne folie z batonów i zbędne etykiety zostają w domowym koszu na surowce wtórne. Prowiant przepakowujemy do woreczków strunowych wielokrotnego użytku lub lekkich pojemników. W ten sposób w plecaku mamy mniej śmieci do pilnowania, a ryzyko, że wiatr porwie papierek podczas kolacji, spada niemal do zera.
Dopasowujemy też wielkość grupy do miejsca. Duża grupa, licząca na przykład osiem lub dziesięć osób, tworzy w jednym punkcie ogromny nacisk na podłoże. Jeśli wędrujecie w liczniejszym gronie, dobrym rozwiązaniem jest rozproszenie namiotów na większej przestrzeni o twardym gruncie lub podzielenie się na dwa mniejsze zespoły, które biwakują w pewnej odległości od siebie.
Poruszanie się i biwakowanie na trwałych podłożach
Ziemia pod naszymi stopami żyje, a niektóre jej warstwy potrzebują wielu miesięcy na odbudowę po jednym nieuważnym postoju. Zasada dotycząca trwałych podłoży mówi jasno: skupiamy naszą obecność tam, gdzie ślad już istnieje, albo rozpraszamy ją tam, gdzie roślinność jest całkowicie nienaruszona. Na szlaku idziemy środkiem ścieżki, nawet jeśli na trasie pojawi się błoto czy kałuża. Omijanie kałuż szerokim łukiem powoduje powstawanie tak zwanych ścieżek warkoczowych, co niszczy rośliny na poboczu i niepotrzebnie poszerza trakt.
Wybór miejsca na namiot to sztuka obserwacji. Zawsze szukamy nawierzchni odpornych na nacisk: żwiru, piasku, suchej trawy lub grubej warstwy opadłych igieł sosnowych. Unikamy wilgotnych łąk, miękkich poduszek mchu oraz delikatnych torfowisk, na których każde postawienie stopy łamie delikatne struktury roślinne. Zasada dobrej odległości to minimum 60 metrów od rzek, jezior i potoków, co w terenie oznacza około 70-80 dużych kroków. Taki dystans daje zwierzętom swobodny dostęp do wodopoju o zmierzchu i świcie.
| Rodzaj podłoża | Odporność na biwakowanie | Czas regeneracji po nacisku |
|---|---|---|
| Żwir i piasek rzeczny | Bardzo wysoka | Natychmiastowy (brak roślinności) |
| Ściółka sosnowa (suche igliwie) | Wysoka | Kilka dni do paru tygodni |
| Gęsta, sucha trawa polna | Umiarkowana | Od 2 do 4 tygodni |
| Wilgotny mech leśny | Bardzo niska | Od roku do kilku lat |
Kiedy zwijamy obóz rano, poświęcamy trzy minuty na zatarcie śladów naszej obecności. Wygładzamy ugniecione poszycie, unosimy delikatnie przygniecione gałązki i rozpraszamy patyki, które ułożyliśmy pod matą. Miejsce powinno wyglądać naturalnie, bez wygniecionego kwadratu w kształcie podłogi namiotu.
Właściwe gospodarowanie odpadami w plecaku
Prosta dewiza brzmi: co przyniosłeś do lasu, to z niego wynosisz. Dotyczy to bezwzględnie każdego rodzaju odpadków, w tym resztek organicznych. Wielu wędrowców uważa, że ogryzek z jabłka czy skórka od banana szybko zgniją i użyźnią glebę. W rzeczywistości skórka banana w umiarkowanym klimacie potrafi rozkładać się przez niemal 2 lata. Co gorsza, porzucone resztki jedzenia zmieniają dietę dzikich zwierząt, przyciągają gryzonie na obozowiska i uczą leśnych mieszkańców polegania na pokarmie człowieka.
Do organizacji śmieci w plecaku warto podejść metodycznie. My stosujemy prosty zestaw, który kosztuje grosze, a rozwiązuje problem nieprzyjemnych zapachów i zabrudzeń ekwipunku:
- Mocny worek strunowy na suchy papier, etykiety i drobny plastik.
- Mniejszy, szczelnie zamykany pojemnik na wilgotne resztki jedzenia, torebki po herbacie czy fusy z kawy.
- Zewnętrzny worek transportowy, który przypinamy do troków plecaka, jeśli odpady mają intensywny zapach.
Osobnym tematem jest toaleta w warunkach polowych. Kiedy natura wzywa do grubszej potrzeby, odchodzimy minimum 60 metrów od cieków wodnych, ścieżek oraz samego obozowiska. Za pomocą małej łopatki turystycznej kopiemy tak zwany dołek kibelkowy o głębokości od 15 do 20 centymetrów. Po załatwieniu potrzeby dołek zasypujemy wykopaną ziemią, dociskamy stopą i maskujemy ściółką. Zużyty papier toaletowy najlepiej zapakować do szczelnego woreczka i wynieść ze sobą. Jeśli decydujecie się na zakopanie zwykłego, szarego papieru bez barwników, upewnijcie się, że trafia on na samo dno dołka. Mokre chusteczki zawierają włókna syntetyczne i nigdy nie wolno ich zakopywać.
Higiena osobista a ochrona cieków wodnych
Czysta woda w potoku to skarb, z którego korzystają wszyscy mieszkańcy lasu oraz wędrowcy poniżej waszego biwaku. Nawet jeśli na butelce waszego płynu widnieje napis "w 100% biodegradowalny", nie oznacza to, że wolno go wlać prosto do rzeki. Środki powierzchniowo czynne, nawet te z naturalnych olejów, niszczą napięcie powierzchniowe wody, szkodzą skrzelom ryb i są toksyczne dla drobnych skorupiaków. Biodegradacja mydła wymaga kontaktu z bakteriami glebowymi, a nie wodnymi.
Mycie ciała i naczyń zawsze organizujemy na lądzie, w bezpiecznej odległości 60 metrów od brzegu zbiornika. Napełniamy składane wiaderko turystyczne lub menażkę wodą i odchodzimy w głąb lasu. Do mycia naczyń nie potrzebujemy zresztą chemii. Zaschniętą owsiankę czy tłuszcz z kolacji świetnie usuwa ciepła woda, odrobina piasku oraz mechaniczne przetarcie myjką z naturalnego włókna.
- Nalanie wody do naczynia i odejście na odległość co najmniej 70 kroków od strumienia.
- Umycie menażki za pomocą gąbki i minimalnej ilości naturalnego mydła w płynie.
- Odcedzenie brudnej wody przez małe sitko z gazy, aby wyłapać drobinki jedzenia.
- Wyrzucenie wyłapanych resztek do worka na śmieci w plecaku.
- Rozproszenie szarej wody szerokim wachlarzem na ściółkę, co przyspiesza jej naturalną filtrację przez glebę.
W przypadku mycia zębów postępujemy podobnie. Zamiast wypluwać pastę w jedno miejsce, co tworzy widoczną białą plamę drażniącą leśne zwierzęta, rozpraszamy wyplutą wodę w formie drobnej mgiełki na dużej powierzchni. Używamy minimalnej ilości pasty, wielkości ziarnka grochu, a najlepiej sprawdzają się w tym celu proste tabletki do mycia zębów o neutralnym składzie.
Szacunek dla leśnych mieszkańców i innych wędrowców
Prawdziwa dzikość polega na tym, że zwierzęta mogą żyć swoim rytmem, nie niepokojone naszą obecnością. Obserwujemy je zawsze z bezpiecznego dystansu. Jeśli sarna, lis czy ptak przerywa żerowanie i zaczyna wpatrywać się w naszą stronę, oznacza to, że podeszliśmy zbyt blisko. Nigdy nie dokarmiamy zwierząt, nawet z pozoru oswojonych wiewiórek przy wiatach turystycznych. Jedzenie zabezpieczamy na noc w szczelnych torbach wewnątrz namiotu lub wieszamy na gałęzi kilka metrów nad ziemią, z dala od pnia, co w rejonach górskich chroni prowiant przed ciekawskimi gryzoniami.
Ogień to wspaniały element biwaku, ale w filozofii Leave No Trace palimy go wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych, na przykład w stałych paleniskach z kręgiem kamiennym. Żar wypala glebę na głębokość kilkunastu centymetrów, niszcząc mikroorganizmy na wiele lat. W 9 przypadkach na 10 znacznie lepszym, czystszym i bezpieczniejszym wyborem jest mały palnik gazowy. Gotuje wodę w 4 minuty, nie dymi, nie brudzi garnków sadzą i eliminuje ryzyko zaprószenia ognia w suchym lesie.
Równie ważny jest szacunek dla innych ludzi, którzy uciekają do lasu po ciszę i odpoczynek. Dźwięk niesie się po tafli jeziora na odległość setek metrów. Muzyka ze smartfona czy głośnika bezprzewodowego zostaje w domu; las ma własne, o wiele ciekawsze dźwięki. Jeśli wędrujemy z psem, trzymamy go na smyczy. Nawet najłagodniejszy domowy pupil może przestraszyć inne wędrujące osoby, a w kontakcie z leśnym zwierzęciem ulec instynktowi pogoni, co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla obu stron.
Częste błędy i jak ich unikać
Każdemu z nas zdarzyło się kiedyś popełnić błąd na szlaku. Najważniejsze to wyciągać wnioski i korygować nawyki. Oto potknięcia, które najczęściej obserwujemy na biwakach:
- Zakopywanie mokrych chusteczek: Nawet te z napisem "eko" rozkładają się bardzo długo, a zwierzęta często wykopują je na powierzchnię. Zawsze pakujemy je do worka na odpady.
- Biwakowanie tuż nad samą wodą: Choć widok o poranku bywa piękny, blokujemy w ten sposób nocne ścieżki zwierząt podchodzących do wodopoju. Zachowajmy wymagane 60 metrów.
- Palenie plastiku w ognisku: Wrzucanie foliowych torebek czy kubeczków po jogurcie do ognia uwalnia toksyczne związki, które wdychamy my i nasi towarzysze. Plastik zawsze wraca do plecaka.
- Budowanie leśnych mebli: Układanie skomplikowanych szałasów, ław z pniaków czy tam na strumykach zmienia naturalny krajobraz. Pozostawmy miejsce w stanie nienaruszonym.
Następne kroki przed wyjściem w teren
Etyka Leave No Trace to proces nauki, który wchodzi w krew po kilku wyjazdach. Nie musicie od razu wymieniać całego wyposażenia na nowe. Wystarczy, że przed kolejną wyprawą sprawdzicie zawartość plecaka pod kątem małego wpływu na otoczenie.
Przejrzyjcie zapasy w spiżarni i usuńcie zbędne kartony. Kupcie prostą, lekką łopatkę ogrodniczą lub turystyczną do wykopania dołka i schowajcie do kieszeni plecaka zapas mocnych woreczków strunowych na odpady. Sprawdźcie mapę wybranego nadleśnictwa, zapoznajcie się z lokalnymi zasadami i wybierzcie miejsce, które bez trudu wytrzyma wasz nocleg. Kiedy rano spakujecie hamak lub namiot, stańcie na chwilę, rozejrzyjcie się wokół i upewnijcie się, że las pozostał dokładnie taki, jakim go zastaliście.


